Nie miałam pojęcia jak jest z mąką gryczaną z gryki niepalonej. Nie doszukałam się na forum, ale mam nadzieję, że można. Jak tylko się dowiem co i jak z tą mąką to napiszę. Póki co poradziłam sobie po prostu mieląc w robocie ziarna dozwolonej kaszy gryczanej niepalonej. Potrzeba matką wynalazku. I tak powstały dziś na kolację MM-owe bliny gryczane. Z tego co wyczytałam to śniadanie jemy w ciągu godziny po pobudce, tak więc to danie albo na styk na śniadanie, albo na kolację, jako że kaszę gryczaną można jeść na kolację.
Bliny gryczane
Składniki:
· 100 g mąki gryczanej/zmielonej kaszy gryczanej niepalonej
· 125ml ciepłego mleka
· 10g świeżych drożdży
· szczypta fruktozy (tylko jako pożywka dla drożdży)
· 1 białko
· szczypta soli
Wykonanie:
Drożdże skruszyłam do ciepłego mleka ze szczyptunią fruktozy i odstawiłam na 15 minut, żeby ruszyły. Po tym czasie wlałam mleko z drożdżami do mąki i wymieszałam. Odstawiłam takie ciasto na pół godziny w ciepłe miejsce. Białko ze szczyptą soli ubiłam na sztywną pianę. Dodałam je do wyrośniętego ciasta i bardzo delikatnie wymieszałam. Odstawiłam jeszcze na 15 minut. Po tym czasie usmażyłam placuszki na patelni teflonowej. Zjadłam z jogurtem i miętą. Całkiem fajne, chociaż myślę, że z mąki będą jeszcze lepsze. I już kombinuję np. pastę z dorsza wędzonego jako dodatek. Na pewno niedługo powtórzę te bliny.
P.S. No i dostałam odpowiedź od ekspertek forumowych, że mąki wszelkie tylko na śniadanie - do południa. Gryczana też. Tak więc danie raczej śniadaniowe. Ale da radę. Skrócić o 5 minut czas wyrastania i będzie dobrze.
