sobota, 11 lutego 2012

Kusząca panna

Propozycja na walentynki, chociaż ja już wyrośnięta z walentynkowania. Ale co tam - zawsze to okazja do fajnie podanego deseru. 

Tak więc - obchodzić nie trzeba, a zjeść można - Panna Cotta palce lizać! I truskawy!


Składniki:
  • 1 szklanka śmietanki kremówki 30%
  • 1 szklanka mleka 3,2%
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 1 łyżka gorzkiego kakao - Anna Olson kiedyś powiedziała, że odrobina kakao podbija smak czekolady i tego się trzymam!
  • 3 łyżeczki żelatyny

  • truskawki - ja dałam mrożone
  • cukier puder - do smaku
  • czekolada stopiona w kąpieli wodnej na maziaje

Wykonanie:
Żelatynę namoczyłam w 3 łyżkach wody. Mleko, śmietankę, cukier i kakao doprowadziłam do wrzenia (nie gotować!), cały czas mieszając, gorące zdjęłam z gazu. Dodałam do tego połamaną czekoladę i mieszałam dopóki nie rozpuściła się zupełnie. 


Do mieszaniny czekoladowej dodałam namoczoną żelatynę i mieszałam dobre 2 minuty, aż się caluśka rozpuściła. Po ostygnięciu rozlałam płyn do naczynek (ja konkretnie do silikonowych foremek muffinkowych, ale może być do filiżanek itp). Wstawiłam do lodówki do stężenia - 4-5 godzin. Po tym czasie wyłożyłam panna cotte na talerzyk (można na moment włożyć naczynko do wrzątku). 


Truskawki zmiksowałam z cukrem i przecedziłam przez sitko, żeby nie było pestek. Polałam deser - świetne połączenie. Rozpuszczoną w kąpieli wodnej czekoladą pomaziałam deserek. Wyszło bosko!

Walentynki 2012. Czym TO się je?

9 komentarzy:

  1. Kochana! Wyrosnieta z walentynkowania, czy nie, deser wyglada tak cudnie, ze kazda wymowka jest dobra! :)
    Bardzo dziekuje za udzial w akcji!

    www.lejdi-of-the-house.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dzięki za akcję :) I za komplementy :D

      Usuń
  2. zaparło mi dech z wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aga no rewelacja. A mieszkasz tak blisko, że naprawdę powinnam się zebrać i przyjechać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedź! Jedno pannocotto się ostało jeszcze :D

      Usuń
  4. No to po ptokach...kabamaiga zwinela mi ostatnie "pannacotto":-( Nie pozostaje mi nic innego jak...poczynic moje wlasne, osobiste:-p
    Aga, dreczysz mnie okrutnie! To co? Teraz, mam nadzieje, chinszczyzna?:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak przyjedziesz to zrobię wiadro paniencottien! A co! Chińszczyzna... hmmm... się zobaczy :D

      Usuń
  5. Piekna panna i piekne zdjecia.

    OdpowiedzUsuń