Smak dzieciństwa babciowy za mną chodził i mnie dorwał w końcu. Wcale nie dietowo - kartoflanka z zacierkami i boczkiem. Uświadomiłam sobie tym samym, że to chyba mój debiut kartoflankowy. Ale wielce udany. Dzieci wcinały, aż im się uszy trzęsły.
Składniki:
- 5 średnich kartofelków
- 1 cebula
- 2 marchewki
- 3 ząbki czosnku
- 2l bulionu z kurczaka
- 2 łyżki oliwy
- liść laurowy, 5 ziaren ziela angielskiego
- sól, pieprz, majeranek
- 20dkg boczku wędzonego
Zacierka:
- 1 jajko
- 1 szklanka mąki
Wykonanie:
Ziemniaki obrać i pokroić w kostkę, a obrana marchewkę w talarki. Do gotującego się bulionu drobiowego wrzucić kartofelki i marchewkę. Posolić do smaku, dodać liść laurowy i ziele angielskie. Gotować, aż warzywa będą miękkie. Cebulę i czosnek posiekać w kostkę i zesmażyć na złoto na oliwie. Dodać do zupy. Doprawić do smaku. Z jajka i mąki zagnieść dosyć twarde ciasto, odrywać małe kawałeczki i wrzucać je do gotującej się na małym ogniu zupy. Pogotować jeszcze 3 minuty i tyle. Ja okrasiłam to jeszcze w misce boczkiem zesmażonym na cudne skwarki. Boskie żarcie. Sycące, że hej!
