Reszta porzeczek leżała sobie w lodówce, Szymek męczył mnie o ciasto. Poszperałam na szybko i na blogu Agaty znalazłam szybkie ciasto i jak się okazało pyszne.
Jako, że niewiele zmieniłam pozwalam sobie zaczerpnąć z oryginału:
Składniki:
ciasto
- 3 żółtka
- 2/3 szklanki cukru pudru
- cukier waniliowy
- 1 1/2 szklanki mąki pszennej
- 3 łyżki mąki ziemniaczanej
- 3 czubate łyżki masła (ja użyłam margaryny, bo okazało się, że masła mam ociupinkę)
- 5 łyżek mleka
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
wierzch
- 3 białka
- 4 łyżki cukru pudru
- 1 łyżka soku z cytryny
- 300 g porzeczek
- szczypta soli
Przygotowanie:
Żółtka utrzeć z cukrem pudrem i cukrem waniliowym. Do masy przesiać oba rodzaje mąki z proszkiem, wymieszać. Dodać wcześniej stopione i ostudzone masło oraz mleko. Ciasto wyłożyć na foremkę (najlepiej zrobić to natłuszczonymi dłońmi). Spód piec przez 15 minut w temp. 180C. Ubić na sztywno pianę z cukrem. Wmieszać w nią owoce. Wyłożyć na podpieczone ciasto (ja nakładałam ręką i robiłam siakieś zawijasy tudzież dzioby). Ponownie wstawić do piekarnika, piec do momentu, gdy wierzch bezy stanie się ciemnozłoty.




