Namoczyłam wczoraj fasolę. Sypnęło mi się sporawo. Zalałam wodą, a dziś rano okazało się, że wyszedł cały garnek. W planach mam fasolkę po bretońsku, ale jako że wolałabym, żeby prócz fasolki coś się jeszcze zmieściło to postanowiłam część wykorzystać do upieczenia ciasta. A jako, że nie mogłam znaleźć przepisu na forum, to wygrzebałam w necie jakieś nie MM-owe ciasto fasolowe, pozmieniałam i dostosowałam do diety. Wyszło smaczne. Trochę przypomina brownie - z konsystencji. Trochę piernik - smak i aromat. Nawet mąż Trzaska stwierdził, że dobre. No i Szymek zjadł, a on się w uprzejmości nie bawi - ja niedobre to po prostu nie je.
Składniki:
- 400g namoczonej dzień wcześniej i ugotowanej białej fasoli
- 4 białka
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka sody
- 2 łyżeczki kakao
- 2 łyżeczki przyprawy do piernika bez cukru
- 1 łyżeczka cynamonu
- 1/3 szklanki fruktozy
- 1/2 szklanki odtłuszczonego mleka w proszku
Wykonanie:
Najpierw lekko ubiłam dwa białka. Dodałam do nich ugotowaną fasolę i zblendowałam to na gładką masę. Dopiero wtedy dodałam wszystkie suche składniki, czyli proszek do pieczenia, sodę, kakao, przyprawę do piernika, cynamon, fruktozę i mleko w proszku. Wymieszałam tak by nie było grudek. Dwa pozostałe białka ubiłam na sztywną pianę i delikatnie porcjami dodałam do fasolowej masy. Przełożyłam do silikonowej formy i piekłam 30 minut w 180C.
P.S. Nie mam pojęcia co znaczy napis na tacy - jako, że taca służy do podawania jedzenia to liczę, że coś z tym tematem związanego.

