Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasta i ciasteczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasta i ciasteczka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 kwietnia 2018

Ciastki

Za oknem stukot i rejwach. Cudowne dźwięki, bo to buduje się nasz domek! 
A w kuchni pachnie ciasteczkami. Najadam się zapachem, bo na razie ciastki nie dla mnie. Ciaski poczekać muszą, aż skończę post dr Dąbrowskiej.
Ale dziecki lubią ciastki, więc powstały takie:

Ciastka orkiszowe z czekoladą


Składniki:
3 szklanki mąki orkiszowej (na dałam 750)
2 jajka
kostka miękkiego masła
szklanka brązowego cukru
2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
1 tabliczka posiekanej czekolady

Wykonanie:
Masło z cukrem utrzeć mikserem (z mieszadłem do ciasta ucieranego) na puszystą masę, wciąż miksując wbić 2 jajka i dodać ekstrakt waniliowy. Mąkę, proszek, sodę i sól przesiać przez sitko i dodawać porcjami do masy maślano-jajecznej. Na koniec dodać posiekaną czekoladę i wmieszać do ciasta na wolnych obrotach. 
Ciasto nakładać łyżką na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Nie muszą być równe kulki. Ja osobiście lubię takie domowe, niekształtne ciacha.
Piec w 180 stopniach przez 12-15 minut, powinny być rumiane.



Na potrzeby sesji zaparzyłam sobie napar z kwiatów forsycji - garść kwiatów zalałam gorącą wodą i parzyłam przez 20 minut pod przykryciem. I tym sposobem dziecki mają ciaski, a matka herbatkę ;)



Smacznego!     

niedziela, 15 kwietnia 2018

Wyczekana wiosna

Od niedawna prowadzimy wiejskie sielskie życie. Pożegnaliśmy się z miastem, raczej na zawsze. Dobrze nam tu, w ciszy, spokoju, z dala od zgiełków, smogów, korków. Zima jest nieco bardziej upierdliwa, póki co, bo na razie podwórko nieutwardzone, więc bagna i moczary jakiś czas nam dokuczały. Ale warto było czekać. Teraz wszystko obsypane kwiatami, krzaki, trawnik. Jednym zdaniem - spiżarnia na wyciągnięcie ręki ;)

Dzieci Trzaski (od kiedy wiosna szaleje) odstawiły technologię, siedzą na dworze, piłka, rowery, bieganie. Energię zużywają wiadrami i domagają się uzupełniania zapasów. No to uzupełniam, dziś ciastem marchewkowo-czekoladowym ozdobionym kwiatami z ogródka (jadalnymi). Przepis na ciasto marchewkowe kiedyś dostałam od koleżanki i dopiero dziś uświadomiłam sobie, że nie mam go jeszcze na blogu. 




Ciasto marchewkowo-czekoladowe 
  • 1 i 3/4 szklanki mąki pszennej 
  • 0,5 szklanki kakao
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1,5 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 4 jajka
  • 1 szklanka brązowego cukru
  • 5 sporych marchewek (startych na tarce o drobnych oczkach)
  • 3/4 szklanki oleju

Polewa
  • pół kostki masła
  • pół szklanki cukru pudru
  • 3-4 łyżki ciemnego kakao
  • 2 łyżki mleka

Wykonanie:
Jajka z cukrem zmiksować na gładką, puchatą masę.
W misce wymieszać: mąkę, kakao, sól, cynamon, proszek do pieczenia i sodę wymieszać w misce. Dodawać po troszku do masy jajecznej, miksując cały czas.  
Gdy masa będzie dobrze wymieszana dodać powoli olej i chwilę pomiksować.
Łyżką wmieszać starta marchewkę. 
Tortownicę wyłożyć papierem do pieczenia. Przełożyć masę. Piec około 45 minut w 180 stopniach (do suchego patyczka).

Wykonanie polewy:
W rondelku rozpuścić masło, dodać przesiany cukier puder - wymieszać. Dodać kakao - wymieszać. Dodać 2 łyżki mleka - wymieszać i polać przestygnięte ciasto. Posypać kwiatkami, jak ktoś lubi. 



Smacznego! 

niedziela, 20 stycznia 2013

Tęczowe czasu upływanie

Już pięć lat jestem mamą! We wtorek minęło właśnie tyle czasu od narodzin Szymonka! Jakieś to takie niewyobrażalne. Kiedy? Jak? Tak szybko?
Z tej okazji rzecz jasna zrobiliśmy imprezę. No i oczywiście był tort. Po wielu poszukiwaniach stanęło na tęczowym torcie znalezionym u Doroty na Moich Wypiekach - dzięki Dorota! Zachwycił Jubilata mnogością kolorów, a mnie łatwością wykonania. Niewątpliwie efektowne ciacho! 


Składniki:
  • 230 g miękkiego masła masła
  • 220 g cukru
  • 5 białek w temperaturze pokojowej
  • 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
  • 375 g mąki pszennej tortowej
  • 4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 350 g mleka w temperaturze pokojowej
  • barwniki spożywcze w proszku

Wykonanie:
Masło utrzeć mikserem na puszystą masę. Do masy dodawać stopniowo cukier nie przerywając miksowania. Białka oddzielić od żółtek i dodawać po jednym do masła. Mąkę, proszek do pieczenia i sól przesiać do miski. Dodawać porcjami na zmianę z mlekiem do masy maślano-białkowej. Gdy masa jest już jednolita trzeba ją zważyć i podzielić na 6 równych porcji. Do każdej dodać ciuteńkę barwnika - czerwonego, pomarańczowego, żółtego, zielonego, niebieskiego i fioletowego (ten ostatni mi nieco nie wyszedł, bo zamiast fioletu dodałam jakiegoś ciemnego różu, ale i tak nikt nie zwrócił uwagi - do teraz zapewne :D ). Blaty piekłam pojedynczo w silikonowej formie o średnicy 21 cm. Dorota z Moich Wypieków użyła aluminiowych jednorazowych foremek. 
W czym by nie piec to wychodzi jakieś 15 minut w 190C - do suchego patyczka. 



Blaty przełożyłam kremem śmietanowo - mascaponowym również przepis od Doroty:

Składniki:
  • 900 g śmietany kremówki 30%
  • 250 g mascarpone
  • cukier puder - do smaku
  • odrobina ekstraktu waniliowego

Wykonanie:
Ubić śmietanę na sztywno. Pod koniec dodać cukier puder. Do bitej śmietany delikatnie wmieszać mascarpone. 


Zimne blaty przełożyć kremem śmietanowym - kolory widać na zdjęciu - tęczowe! Nasącz jest zbędny, bo blaty są dosyć cienkie i wilgotne same w sobie. Na wierzch tortu również dać krem. Udekorować wedle gustu. Włożyć do lodówki na minimum 3 godziny.

sobota, 29 grudnia 2012

Z braku czasu

Oszczędzam ostatnio czas na wszystkim, nawet na gotowaniu. Widać to niestety po częstości wpisów na blogu, bo czasu również brak na robienie zdjęć, pisanie przepisów. Ale jeść trzeba. A bloga naprawdę lubię prowadzić, dla siebie samej, ale również dla wszystkich tych którzy tu trafiają.
Dzisiaj przepis na proste i szybkie ciasto czekoladowe. Wyszło tak dobrze, że Szymon stwierdził (po zjedzeniu czwartego kawałka), że właśnie takie ciasto chce na urodziny. 


Składniki:
  • 200g gorzkiej czekolady
  • kostka masła extra
  • 1 łyżka gorzkiego kakao
  • 150g cukru
  • 4 jajka
  • 250g mąki
  • cukier waniliowy
  • 1 łyżeczka sody
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli

Wykonanie:
Czekoladę i masło rozpuścić w rondelku i wystudzić. Mąkę wymieszać z cukrem waniliowym, sodą, proszkiem do pieczenia i szczyptą soli. Jajka zmiksować z cukrem. Dodać o nich chłodną czekoladę z masłem. Miksując dodawać partiami mąkę. Ciasto wlać do formy i piec jakieś 40 minut w 180C - do suchego patyczka.
Do tego kubas mleka albo gorąca herbata z cytryną, imbirem i miodem! 

sobota, 21 lipca 2012

Jak się nie ma co się lubi....

Ostatnio nie miałam w domu prawie wcale mąki białej, nie miałam też możliwości wyskoczenia po zakupy. Za to miałam dużo papierówek, z którymi musiałam szybko coś zrobić, żeby nie zgniły i wielką, ogólnorodzinną chęć na ciacho. I tak powstała szarlotka grahamowa z kruszonką. Myślałam, że będzie za twarda, ale wyszła krucha i pyszna. 


Składniki:
Ciasto 
  • 500g mąki grahamowej
  • 100g cukru
  • łyżeczka suszonego imbiru
  • łyżeczka przyprawy do piernika
  • 3 żółtka
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
Nadzienie
  • 1kg jabłek  (ja użyłam papierówek i chyba coś ponad 1kg)
  • cukier do smaku
Kruszonka
  • 2 łyżki stopionego masła
  • 4-5 łyżek mąki pszennej białej
  • 2 łyżki cukru

Wykonanie:
Zagniotłam szybko wszystkie składniki na kruche ciasto i włożyłam je do lodówki na 1/2 godziny. W tym czasie obrałam jabłka, pokroiłam je na cząstki i zesmażyłam z cukrem.
Po upływie pół godziny wyjęłam ciasto z lodówki, rozwałkowałam jakieś 2/3 całości (resztę włożyłam do zamrażalnika) i wyłożyłam nim tortownicę. Nakłułam dość mocno widelcem i podpiekłam ciasto w 200C przez jakieś 15 minut. Na podpieczony spód wyłożyłam zesmażone jabłka, starłam na grubej tarce resztę ciasta i posypałam kruszonką. Tak przygotowane wstawiłam do piekarnika na kolejne 30 minut do 200C. 


Poszło szybciej niż tradycyjna szarlotka. 

środa, 11 lipca 2012

Porzeczka na ciasto

Reszta porzeczek leżała sobie w lodówce, Szymek męczył mnie o ciasto. Poszperałam na szybko i na blogu Agaty znalazłam szybkie ciasto i jak się okazało pyszne. 

 
Jako, że niewiele zmieniłam pozwalam sobie zaczerpnąć z oryginału: 


Składniki:
ciasto
  • 3 żółtka
  • 2/3 szklanki cukru pudru
  • cukier waniliowy
  • 1 1/2 szklanki mąki pszennej
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 3 czubate łyżki masła (ja użyłam margaryny, bo okazało się, że masła mam ociupinkę)
  • 5 łyżek mleka
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
wierzch
  • 3 białka
  • 4 łyżki cukru pudru
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 300 g porzeczek
  • szczypta soli

Przygotowanie:
Żółtka utrzeć z cukrem pudrem i cukrem waniliowym. Do masy przesiać oba rodzaje mąki z proszkiem, wymieszać. Dodać wcześniej stopione i ostudzone masło oraz mleko. Ciasto wyłożyć na foremkę (najlepiej zrobić to natłuszczonymi dłońmi). Spód piec przez 15 minut w temp. 180C. Ubić na sztywno pianę z cukrem. Wmieszać w nią owoce. Wyłożyć na podpieczone ciasto (ja nakładałam ręką i robiłam siakieś zawijasy tudzież dzioby). Ponownie wstawić do piekarnika, piec do momentu, gdy wierzch bezy stanie się ciemnozłoty.

piątek, 20 kwietnia 2012

Pochwała prostoty

Klasyczna tarta jabłkowa. Przepyszna. Bardzo delikatna, lekka. Do tego całkiem prosta w przyrządzeniu. 


Póki co nie odważyłam się na osobiste wykonanie ciasta francuskiego, brak czasu i kilka innych wymówek. Ale jako, że już z ust niejednego szefa kuchni słyszałam, że to gotowe sklepowe całkiem niezłe jest to korzystam z dobra  kupionego. 


Składniki:
  • opakowanie ciasta francuskiego
  • 1,5 kg jabłek do pieczenia, chociaż sprawdził się też deserowy ligol
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 2 goździki
  • 1/2 łyżeczki startego imbiru
  • 2 łyżki cukru
  • 2 łyżki stopionego masła

Wykonanie:
Gotowe ciasto francuskie rozwałkowałam na bardzo cienki placek. Wycięłam z niego koło (odrysowałam od tortownicy), a brzegi zawinęłam tak by jabłka nie wypłynęły - tak jak na zdjęciu niżej, bo tarta nie jest pieczona w formie tylko na blasze. Sposób podejrzany w programie kulinarnym, wielce mi się spodobał :) Spód podziobałam widelcem, ułożyłam na silikonowej macie do pieczenia i tak przygotowane wstawiłam na 30 minut do lodówki.

 
Jabłka obrałam ze skórki, zostawiłam 3 do dekoracji, a resztę pokroiłam w grubą kostkę. Smażyłam same jabłka do czasu, aż zmiękły. W moździerzu zmiażdżyłam goździki z imbirem i cynamonem. Dodałam razem z cukrem na sam koniec smażenia. Na wyciągnięty z lodówki spód wyłożyłam przestudzone jabłka. Te odłożone do dekoracji pocięłam w cienkie półplasterki i ułożyłam od zewnątrz ku środkowi tak jak widać na zdjęciu wyżej.


Tak przygotowaną tartę smaruję roztopionym masłem. Piekę przez 40 minut w 170 stopniach. 


Po upieczeniu posmarowałam ją jeszcze galaretką malinową, bo by błyszczała cudnie. Podałam z lodami waniliowymi. Mniam!

czwartek, 19 kwietnia 2012

Z cukierem czy bez?

Jakiś czas temu zaopatrzyłam się w gofrownicę. Ku radości całej rodziny zresztą, bo gofry to jeden z naszych ulubionych deserów. Ostatnio wpadliśmy na pomysł zakupu takowego sprzętu i jak na nasze życzenie w Lidlu pojawiła całkiem niezła gofrownica. Przetestowałam ją już kilka razy i śmiało mogę polecić ją do domowego wypieku gofrów. 


Pierwszy przepis, który wykorzystałam pochodził z książeczki dołączonej do gofrownicy. Gofry wyszły pyszne, a ciasta wystarczyło na 2 dni dla 4 dorosłych osób i 2 dzieci. Na drugi dzień ciasto, przechowane pod przykryciem w lodówce, było równie dobre jak dnia pierwszego.


Składniki:
  • 250 g masła
  • 200g cukru
  • 2 opakowania cukru wanilinowego
  • 5 jajek
  • 500g mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 350-400g mleka

Wykonanie:
Miękkie masło utarłam na puszystą masę. Dodałam cukier, cukier waniliowy. Gdy się połączyły z masłem dodawałam pojedynczo jajka. Miksowałam do połączenia składników. Do tego dodałam mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia. Nie przerywając miksowania dodawałam mleko. Na najwyższych obrotach miksowałam przez 3 minuty do czasu uzyskania gładkiej masy bez grudek. Gofrownicę posmarowałam kapką oleju i smażyłam gofry. 


Bardzo spodobały mi się takie nieregularne i takie też robię najczęściej. Życzę smacznego!

niedziela, 1 kwietnia 2012

Masz babo...

Ostatnie tygodnie były niesamowite. Czas przemykał między palcami, czasem nawet nie wiedziałam jaki jest dzień. Analiza do oddania i moja pierwsza konferencja, do tego międzynarodowa, na której miałam małe wystąpienie z dużym stresem. Ale jakoś poszło. W ramach uczczenia tegoż wydarzenia dodałam jedną podstronę ze zdjęciami architektury. Zdjęcia były robione Kaplicy na Zamku Lubelskim, w której miałam swoją prezentację. 
A poza tym tak wiosennie postanowiłam zmienić nieco wystrój bloga. Mam nadzieję, że się podoba.


Na dobry kwietnia początek pierwszy w tym roku wielkanocny przepis. Baba cytrynowa -  mojej lekkiej modyfikacji z nutą pomarańczy. Przepis zauważyłam dziś w Kulinarnym Pamiętniku Berniki i MUSIAŁAM ją upiec. Warto było, połowy już nie ma. 


Składniki:
  • szklanka + 3 i 1/2 łyżki cukru
  • 1,5 szklanki + 1 łyżka mąki
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 4 jaja
  • 1/2 szklanki kwaśnej śmietany 18%
  • 3-5 łyżek świeżo wyciśniętego soku z cytryny
  • skórka otarta z 2 cytryn i 1 pomarańczy - w oryginale tylko cytrynowa z 3 cytryn
  • 6 łyżek rozpuszczonego i przestudzonego masła 
  • lukier pomarańczowy z 1/2 szklanki cukru pudru i soku z 1/2 pomarańczy - w oryginale cytryna zamiast pomarańczy

Wykonanie:
Piekarnik nagrzać do 175C i przygotować foremkę - wysmarować masłem i wysypać bułką tartą. W misie miksera wymieszać na wolnych obrotach mąkę, cukier oraz proszek do pieczenia. Dodać lekko roztrzepane jaja i dalej na wolnych obrotach mieszać aż do uzyskania gładkiej masy. Połączyć masło ze śmietaną i sokiem z cytryny. Ubić trzepaczką i dodać do miksera razem ze skórką cytrynową i pomarańczową. Dobrze wymieszać. Napełnić foremkę i piec ok. 60 minut, aż wykałaczka będzie czysta. Wystudzone ciasto polać lukrem pomarańczowym i posypać skórką cytrynową tudzież pomarańczową.

środa, 14 marca 2012

Dla uczulonych na pieczenie

Coś dla tych, którzy włączając piekarnik dostają wysypki i twierdzą, że każde ciasto wychodzi im z zakalcem. Tu nie ma pieczenia, nie ma zakalców, nie ma wymówek. Przepis znalazłam na Polska Gotuje. Wykorzystałam jednak sprawdzoną masę karpatkową z przepisu Mamy Ewy, o której pisałam już w ptysiowym wątku. 


Składniki:
  • 500ml mleka
  • 1 szklanka cukru
  • cukier waniliowy - najlepiej taki z prawdziwą wanilią
  • 2 żółtka 
  • 3,5 łyżki mąki
  • 1 czubata łyżka mąki ziemniaczanej
  • 1 kostka masła bądź margaryny
  • 300-350g herbatników maślanych typu Pettit Beurre  
  • 200g wiórków kokosowych

Wykonanie:
Robię masę karpatkową, czyli z pół litra chłodnego mleka odlewam 3/4 szklanki. Pozostałe mleko gotuję z cukrami - zwykłym i waniliowym. Chłodne mleko mieszam z żółtkami i mąkami - ziemniaczaną i pszenną. Dodaję mieszaninę mleczno-mączno-żółtkową do gotującego się mleka i gotuję jeszcze przez chwilę, aż masa zgęstnieje. Ma wyjść po prostu budyń. Gdy wystygnie ucieram margarynę/masło i dodaję do niego porcjami masę budyniową. Miksuję do uzyskania gładkiej masy, bez grudek. Gdy masa jest już gładka dodaję do niej wiórki kokosowe, odsypując najpierw 1/2 szklanki do dekoracji. Mieszam masę, aż wszystkie składniki się połączą. 


W blasze (25x30, ja robiłam w 2 mniejszych) układam warstwę ciastek, na to wylewam warstwę masy, znów ciastka, znów masa... i tak do wyczerpania. Mi wyszło w jednym 4 w drugim 3 warstwy. Zakończyłam masą i posypałam ją warstwą wiórków. Ciacho spędziło noc w lodówce, żeby herbatniki zmiękły od masy. Na drugi dzień było do jedzenia. 


Jedno ciacho grało rolę tortu urodzinowego Ani, a drugie obiektu pożądania męża Trzaski.

czwartek, 1 marca 2012

Mamo ten ptyś jest pyszny jak księżyc!

Nie wiem jak to się stało, ale nigdy nie robiłam ptysiów ani nawet karpatki. Zawsze wyręczała mnie w tym mama. Ale ostatnio jakoś rzadko mamy czas, żeby do niej pojechać, tak więc postanowiłam sama zrobić sobie karpatkę. A raczej karpatkowe ptysie. Wyszły pyszne. Pyszne jak księżyc - jak to stwierdziła moja starsza latorośl.


Składniki:
Ptysie
  • 1 szklanka wody
  • 125g margaryny albo masła
  • 1 szklanka przesianej mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 4 jajka

Masa karpatkowa, wg przepisu mamy Ewy:
  • 500ml mleka
  • 1 szklanka cukru
  • cukier waniliowy - najlepiej taki z prawdziwą wanilią
  • 2 żółtka 
  • 3,5 łyżki mąki
  • 1 czubata łyżka mąki ziemniaczanej
  • 1 kostka masła bądź margaryny

Wykonanie:
Ptysie: w rondelku zagotowałam wodę z tłuszczem (masło/margaryna). Łączę przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia i szczyptą soli. Gdy woda się gotuje, a masło już się rozpuści jednym ruchem wsypuję mąkę i mieszam energicznie, żeby się nie przypaliło (a lubi), dopóki ciasto nie odchodzi od ścianek rondla. Odstawiam masę do ostudzenia, a gdy wystygnie wmiksowuję w nią 4 jajka dodawane pojedynczo. Tak przygotowaną masę nakładam łyżką na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Można się pobawić szprycą cukierniczą, ale ja dysponuję ino taką z IKEI i nieco za mała ona, więc dałam sobie spokój. Łyżkowe też fajowe.Piekę jakieś 20-25 minut w 200C, aż nabiorą ładnego złotego koloru.
Masa karpatkowa: z pół litra chłodnego mleka odlewam 3/4 szklanki. Pozostałe mleko gotuję z cukrami - zwykłym i waniliowym. Chłodne mleko mieszam z żółtkami i mąkami - ziemniaczaną i pszenną. Dodaję mieszaninę mleczno-mączno-żółtkową do gotującego się mleka i gotuję jeszcze przez chwilę, aż masa zgęstnieje. Ma wyjść po prostu budyń. Gdy wystygnie ucieram margarynę/masło i dodaję do niego porcjami masę budyniową. Miksuję do uzyskania gładkiej masy, bez grudek.
No i takową to masą nadziewam przekrojone na pół ptysie. I jemy!

poniedziałek, 6 lutego 2012

Jak się nagle chce tak, że się musi

Niedziela... późne popołudnie... i nagle... coś słodkiego nam się chce, na dworze mróz, nie chce się wychodzić. W szafkach jak na złość nawet kawałka czekolady. Idziemy piec ciastka! Oby szybko! Wyszły nam super kruche pierożki z dżemowym nadzieniem. Świetne do popołudniowej, niedzielnej herbatki. 


Składniki:
  • 150 g mąki
  • 50 g cukru pudru
  • 100 g zimnego masła (ja dałam po 50 g masła i 50 g margaryny, bo tak miałam)
  • 1 żółtko
  • dżem, powidła, konfitura... 

Wykonanie:
Wszystkie składniki posiekać, ja używam do tego siekacza do ciasta kruchego, ale można rzecz jasna użyć noża. Szybko zagnieść, uformować kulę, zawinąć ją w folię spożywczą, spłaszczyć ją i wrzucić na 10-15 minut do zamrażalnika. Po tym czasie rozwałkować na cieniutki 0,5 cm placek i wycinać szklanką kółka, tudzież jak ktoś woli kwadraty. Na każdym kapnąć łyżeczkę dżemu, złożyć na pół i docisnąć brzegi widelcem. Piec 12 minut w temperaturze 180C. 


Zrobienie tych ciastek zajęło nam niewątpliwie mniej czasu, mniej wysiłku niż jakbyśmy mieli się wybrać do sklepu. Niewątpliwie też było zdrowsze i tańsze od gotowego sklepowego.

wtorek, 17 stycznia 2012

New York New York

Chyba nie znam osoby, która nie lubi sernika. Dlatego oprócz tortu urodzinowego upiekłam sernik. Ale nie byle jaki, tylko mój wymarzony New York Cheesecake, którym od dawien dawna kusiła mnie Kasia na swoim blogu. Jej przecudny sernik przyozdobiony kwiatami do tego stopnia siedział mi w głowie, że po prostu musiałam wykorzystać okazję i go upiec. Przepraszam, za brak zdjęć środka. Powód bardzo prozaiczny - chciałam go podać na stół w całości, a później już nic nie zostało. Nadrobię innym razem.
Trzymałam się ściśle przepisu, więc pozwolę sobie skopiować go z bloga Kasi G.


Składniki:
Spód
  • 160g herbatników
  • 80g masła

Masa serowa
  • 1kg serka śmietanowego
  • 300 ml gęstej śmietany 18%
  • 5 jajek
  • 230g cukru
  • 1 pełna łyżka mąki pszennej
  • 60 ml soku z cytryny
Polewa
tu odstępstwo od oryginału, użyłam dipu z białej czekolady (Ivoire) z Chocolate Company


Wykonanie:
Ciasteczka rozdrabniamy w blenderze lub rozdrabniamy je na proszek wałkiem. Łączymy je w misce z topionym masłem i dokładnie mieszamy. Masą z ciasteczek wykładamy spód tortownicy o średnicy 26-28 cm i dociskamy. Tortownicę wkładamy do lodówki na ok 30 minut.


Po przygotowaniu ciasteczkowego spodu piekarnik nagrzewamy do 175C i pod kratkę na którą postawimy sernik wstawiamy płaskie naczynie w gorącą wodą. Sernik piekąc się w towarzystwie pary będzie jeszcze bardziej delikatny i nie wyschnie.
Następnie przygotowujemy masę serową. Ser łączymy w misce ze śmietaną, cukrem i sokiem z cytryny. Miksujemy ok. 2 minut. Następnie dodajemy po jednym jajku i energicznie mieszamy. Na koniec dodajemy mąkę i miksujemy jeszcze ok 2 minut, aby wszystkie składniki dokładnie się połączyły i nie było grudek. masę serową przelewamy na ciasteczkowy spód i wstawiamy do nagrzanego piekarnika. Od tej chwili sernik pieczemy ok 80 - 90 min nie otwierając piekarnika, by nie pozwolić uciec parze.


Sernik studzimy w otwartym piekarniku przez około godzinę, a następnie wstawiamy do lodówki na ok dwie godziny.
Gdy sernik ostygnie smarujemy polewą i odstawiamy do zastygnięcia. Smacznego!