Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Posiłki tłuszczowe MM. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Posiłki tłuszczowe MM. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 czerwca 2012

Szybko prosto pycha

Na szybki MMowy obiad. Bo jak przychodzę z pracy to umieram z głodu, a żeby nie jeść na zimno robię sobie najczęściej zapiekane tudzież grillowane warzywa z czymś. Dziś cukinia.


Składniki:
  • 1 cukinia nieduża i cienka
  • 2 dymki ze szczypiorem
  • 2 ząbki młodego czosnku
  • 5-7 pomidorków koktajlowych
  • 2-3 chlusty oliwy z oliwek
  • kulka mozzarelli
  • garść tartego sera zółtego
  • zioła prowansalskie
  • sól, pieprz do smaku

Wykonanie:
Piekarnik rozgrzać do 200C. Cukinię pokroić w plastry, pomidorki na pół, dymkę posiekać, chlusnąć oliwą, doprawić pieprzem, solą, ziołami prowansalskimi i wymieszać w naczyniu do zapiekania. Na koniec posypać serem, porwać na to kulkę mozzarelli i jeszcze raz chlusnąć oliwą. Do piekarnika na 20 minut i zajadać się! Pycha!  

czwartek, 14 lipca 2011

Gniazdko na śniadanie

Szybkie śniadanie dla miłośników szpinaku. Jako, że należę do nich to staram się zawsze mieć żelazny zapas zamrożonego szpinaku. Najlepiej swojego i najlepiej nie w postaci papki. A wtedy, jak tylko przychodzi mi ochota, sięgam po niego i w niecałe 10 minut mam pycha śniadanko.

Składniki:
  • 200g szpinaku świeżego bądź mrożonego
  • 2 jajka
  • ząbek czosnku
  • sól
  • kolorowy pieprz
  • kropelka oliwy

Wykonanie:
Na patelnię wlać oliwę i podsmażyć na niej delikatnie ząbek czosnku. Jak będzie złoty to dorzucić do niego szpinak i lekko osolić. Chwilę podsmażyć. Uformować ze szpinaku gniazdko i wbić w nie jajko, posolić, popieprzyć. Smażyć pod przykryciem do czasu, aż białko się zetnie, ale żółtko będzie płynne. I tyle. Smacznego :)

wtorek, 3 maja 2011

Ale jaja

Jeszcze dwie wielkanocne pozycje: jajca faszerowane. Jakoś nie udało mi się uwiecznić głównych dań: żuru, nadziewanego schabu z pieczarkami i suszonymi pomidorami i kilku przystawek. Ale jajka jakoś mi podeszły pod obiektyw, więc podaję ingrediencje.


Jajka faszerowane z tuńczykiem i kawiorem

Składniki:
  • jajka
  • tuńczyk w sosie własnym
  • kawior
  • majonez 
  • koperek
  • sól, pieprz

Wykonanie:
Jajka ugotować na twardo. Obrać, przekroić, wydłubać żółtka, rozetrzeć je na papkę, połączyć z tuńczykiem, majonezem i posiekanym drobno koperkiem. Proporcje wedle gustu i smaku. Doprawić. Nałożyć łyżeczką w miejsce żółtek. Ozdobić kawiorem - mi kolorystycznie bardziej podobał się czerwony. 


Jajka faszerowane z mascarpone i szynką

Składniki:
  • jajka
  • mascarpone
  • szynka 
  • natka pietruszki 
  • sól, pieprz

Wykonanie:
Jajka ugotować na twardo. Obrać, przekroić, wydłubać żółtka, rozetrzeć je na papkę, połączyć z mascarpone, drobniutko pokrojoną szynką i posiekaną natką pietruszki. Doprawić. Nałożyć łyżeczką w miejsce żółtek.

Gorzka słodycz

Jak mi się dziś zachciało po obiedzie coś słodkiego. Jak na złość nie mam nawet kostki czekolady 70%. Sklepy pozamykane. Poszperałam na forum, pokombinowałam i zrobiłam szybki, pyszny deser.


Składniki:
200g mascarpone
2 jajka
łyżka kakao
kilka kropel aromatu waniliowego


Wykonanie:
Żółtka utarłam na biało, dodałam do nich mascarpone, łyżkę kakao i aromat. Białka ubiłam na sztywna pianę i delikatnie wymieszałam z masą żółtkowo-serkową. Wyszły dwie porcje, jedną zjadłam od razu, druga trafiła do zamrażalnika w celu przeistoczenia się w lody.

niedziela, 27 marca 2011

Tratatata marynata i tajemnice

Upiekłam ostatnio karczek. Właściwie nic niezwykłego, bo staram się raczej domowe wędliny jeść, ale marynata wyszła mi tak dobra, że wyczyściłam paluchem resztę pozostałą po mieszaniu. Pycha. Po upieczeniu też świetna sprawa, zarówno na gorąco jako drugie danie, jak i na zimno do kanapek.


Składniki:
3 kg karczku do pieczenia (można oczywiście inną ilość i rodzaj mięsa)
marynata:
1/2 szklanki oliwy z oliwek
1/4 szklanki octu balsamicznego
5 łyżek sosu sojowego
sok i skórka otarta z połowy pomarańczy i połowy cytryny
1 świeża papryczka chili (pozbawiona pestek jak ktoś nie lubi zbytniej ostrości)
5 dużych ząbków czosnku
sól
pieprz
ja dałam jeszcze trochę czerwonych porzeczek


Wykonanie:
Zmiksowałam w blenderze wszystkie składniki marynaty. Natarłam tym karkówkę i wsadziłam tak przygotowane mięsko na 24h do lodówki (pod przykryciem, najlepiej w zamkniętej misce). Po tym czasie wpakowałam karczek w rękaw do pieczenia, polałam marynatą i piekłam 2,5 godziny w 180C. Najpierw był obiadek, a teraz dojadamy w formie wędlinki.

A teraz tajemnice. Do zabawy w sekrety zaprosiła mnie kilka dni temu kabamaiga. Czasu nie miałam na pisanie, ale myślałam sobie co by tu... 

a więc...

tajemnica nr 1 
w podstawówce tańczyłam w zespole najpierw dziecięcym o wdzięcznej nazwie "Grażynki" (później się okazało, że kilka lat przede mną tańczył tam Mąż Trzaska - przez króciutki czas ale zawsze, no ale to nie jego tajemnice mają być, tylko moje), później przeszłam do zespołu tańca nowoczesnego... fajnie było... później marzyłam o tańcu w musicalu (szczególnie po obejrzeniu "Metra"), ale na marzeniach się skończyło.

tajemnica nr 2
przez 3 lata nie jadłam mięsa. Tzn. konkretniej byłam jaroszem, bo ryby mi się zdarzało zjeść. Moja dieta jednak była beznadziejna, małowartościowa i po 3 latach zaczęłam jeść wszystko, bo bardzo źle się czułam...

tajemnica nr 3
jak miałam z 7 lat założyłam z koleżanką w domu kultury teatrzyk kukiełkowy. Niestety w dzień premiery naszego małego przedstawienia  dostałam ospy wietrznej i nie mogłam pójść co by nie pozarażać dzieci. Koleżanka sobie jakoś poradziła z panią z domu kultury, ale więcej spektakli nie było

Nie będę Was zanudzać, bo pamięć do takich pierdków mam całkiem niezłą i mogłabym tak długo. A do zabawy w zdradzanie tajemnic zapraszam Poolcherię, Edit i Stulę.

piątek, 11 lutego 2011

Natchniona Wiosną

Dzisiejszy wpis inspirowany jest Wiosną. Ale nie zaokienną aurą. Natchnęła mnie bowiem, do popełnienia tej potrawy, jedna z MMowych forumowiczek, o nicku Wiosna. Wspomniała o saszetkach mięsnych z nadzionkiem w formach muffinowych. Niniejszym dziękuję za natchnienie. Czym prędzej pognałam do mięsnego po ładny schabik i na bazarek po pieczarki. I tak powstały mięsno-pieczarkowe hmm... muffiny.

Składniki:
500g schabu 
400g pieczarek
2 średnie cebule
2-3 ząbki czosnku
natka pietruszki
przyprawy, na pewno sól i pieprz, reszta jak kto lubi


Wykonanie:
Plastry schabu rozbiłam możliwie jak najcieniej. Skropiłam każdy kroplą oliwy, osoliłam, popieprzyłam, natarłam i odstawiłam na godzinkę do lodówki. Po tym czasie wyłożyłam nimi foremki do muffin, tak by zostało troszkę mięsa na przykrycie farszu. Cebulę pokrojoną i czosnek w kostkę zrumieniłam na oliwie, pieczarki poddusiłam na patelni dopóki nie odparowała z nich cała woda. Wymieszałam z cebulą i doprawiłam do smaku solą, pieprzem, oregano i bazylią, dodałam natkę. Tą mieszaninę upchałam mocno w mięsnych foremkach. Przykryłam wystającym mięskiem tak, by zakryć cały farsz. Miałam jeden zapasowy rozbity kotlet i sztukowałam z niego, jak mi brakowało mięsa do przykrycia farszu. W ten sposób wyszło mi 9 schabowych babeczek. Na każdą z nich kapnęłam oliwą i wygładziłam powierzchnię dłonią. Tak przygotowane włożyłam do piekarnika rozgrzanego do 180C na 20-25 minut. Fajna sprawa. Będę kombinować z innymi mięskami i różniastymi nadzionkami. 

A w nocy Jamie Oliver przekręcał wegetariańskie dania z grzybami.  Pycha! Natchniona położyłam się spać, nie mogąc doczekać się pierwszych leśnych grzybów... Ależ będę miała używanie... Podwójne, bo i w lesie i przy garach... Wiosno przybywaj! Tym razem krzyczę do tej zaokiennej!

piątek, 4 lutego 2011

Uosoś

Jako, że w diecie dzięki której chudnę - już 5 kg ze mnie spadło - zalecenie jest by jadać ryby przynajmniej 3 razy w tygodniu to dziś ryba. Konkretnie łosoś. 


Składniki:
2-3 dzwonka łososia
1 cytryna
2 średnie cebule
1/2 szklanki śmietany 18%
natka pietruszki albo koperek
sól, pieprz do smaku


Wykonanie:
Dzwonka łososia umyłam i osuszyłam. Usunęłam pęsetą te ości, które udało mi się usunąć. Cytrynę wyszorowałam i sparzyłam. Otarłam skórkę na drobnej tarce. Śmietanę wymieszałam ze skórka cytryny, dodałam sól i pieprz do smaku. Rozgrzałam piekarnik do 200 C na funkcji grill. Posmarowałam jedną stronę łososia śmietanową masą. Położyłam nasmarowaną częścią na kratce i dopiero wtedy posmarowałam wierzch. Zapiekałam przez 20 minut. Można rzecz jasna posłużyć się patelnią grillową albo po prostu grillem. W czasie pieczenia pokroiłam cebulę w drobniutką kostkę, posoliłam i zgniotłam nieco, by była delikatniejsza. Dodałam do niej porządną garść natki pietruszki i sok z całej cytryny. Tak przygotowaną cebulką posypałam gotowego już łososia. 


Do tego warzywka. Dla niedietowców zapewne zrobiłabym pieczone ziemniaczki w mundurkach. Pycha!

piątek, 28 stycznia 2011

Na przykład

Poszukuję cały czas przepisów na zastąpienie niedozwolonych "złych" węglowodanów w diecie. Stąd tyle przepisów na pieczywo śniadaniowe. Bo z resztą posiłków jakoś łatwiej sobie poradzić. To moje przykładowe menu na pierwsze dni przyszłego tygodnia. Zatwierdzone przez forumowe ekspertki, więc spokojnie wklejam:

Poniedziałek: białko 100g
8:30
- jabłko (300g)
9:00
- muffiny razowe (100g) (albo 100g chleba żytniego razowego na zakwasie o ile mi wyjdzie, bo zakwas młody ;) )
- twaróg chudy (100g)
- jogurt do 1,5%  (50g)
- pomidory  (200g)
- marchewka surowa (50g)
10:00 espresso
13:00
- pierś z kurczaka gotowana na parze (200g)
- surówka z pora, tartej marchewki, 1 jajka, 1 łyżki majonezu kieleckiego albo własnej roboty (200g)
18:00
- mintaj pieczony w folii z ziołami (200g)
- surówka z kapusty kiszonej (200g)

Wtorek: białko 110g
8:30
- mandarynka (300g)
9:00
- muffiny razowe z porzeczkami (100g)
- łyżka dżemu truskawkowego słodzonego fruktozą (w lidlu jest naprawdę niezły)
- maślanka do 1,5%  (100g)
- ogórek kiszony i pomidor (200g)
10:00 espresso
13:00
- grillowana pierś z kurczaka (200g)
- brokuły zapiekane (200g)
18:00
- makaron durum (100g)
- tuńczyk w sosie własnym (100g)
- sos pomidorowy z pomidorów z puszki bez cukru z cebulką, czosnkiem i ziołami
- sałata z oliwą i sokiem z cytryny

Środa: białko 100g
8:30
- pomarańcza 300g
9:00
- pieczywo chrupkie żytnie wasa żytnia albo z lidla (też niezłe) – 5 szt. (50g)
- pasta z żółtego grochu (50g)
- maślanka do 1,5% (100g)
- pomidory z cebulą (200g)
10:00 espresso
13:00
- filet z indyka pieczony w rękawie(200g)  
- brokuł, kalafior, cebula w rękawie (200g)
18:00
- zupa z soczewicy czerwonej (soczewica, papryka, cebula, czosnek, koncentrat pomidorowy bez cukru, przyprawy) (200g)
- sałatka z pomidora, ogórka kiszonego i cebuli (100g)
- jogurt do 1,5% (50g)


Menu rozpisuję w ten sposób dlatego, że po pierwsze łatwiej mi robić listę zakupów, a po drugie łatwiej mi w ten sposób obliczać białko. Żeby efektywnie się odchudzać z MM trzeba dostarczyć organizmowi 1-1,5 g białka na 1 kg ciała. A po tygodniu z MM stwierdzam, że muszę planować z wyprzedzeniem, żeby nie zabrakło nagle warzyw czy makaronu. Stąd też pomysł na tygodniowe menu.

P.S. Na zdjęciu pierś z kurczaka grillowana z warzywami i odrobiną serka pleśniowego. Banał. Ponacinać pierś, posypać ziołami (uwaga na gotowe przyprawy - czytać skład), na patelnię z odrobiną oliwy. Zgrillować z obu stron. Na patelnię wrzucić kilka pokrojonych pieczarek, lekko zrumienić, świeży bądź mrożony brokuł i fasolkę ugotować na parze albo również poddusić na patelni. Ja zaszalałam i podsmażyłam 3 cieniutkie plasterki serka pleśniowego. Pycha żarcie.

czwartek, 25 listopada 2010

Oberżynowa improwizacja

Odświeżam przepis chyba dlatego, że znam pewną osobę, za którą zapiekane bakłażany chodzą od jakiegoś czasu i nie może się ona zebrać by w końcu je zrobić. Może ta notka zmobilizuje ją do działania, bo warto. Przepis prosty jak przysłowiowa budowa cepa, a efekt pyszny.

 
Bakłażana wydrążyłam z tego gumowatego środka, zostawiłam tylko to twarde przy skórce (jak na 5 lat studiów ogrodniczych to słownictwo mam iście fachowe ;) ) i powstałe łódeczki posoliłam. Po 15 minutach trzeba wytrzeć sok, który puścił bakłażanek, to nie będzie gorzki.
A teraz nadzionko, czyli… otworzyłam lodówkę i użyłam wszystkiego co mi się  pod rękę nawinęło, byleby do siebie pasowało w efekcie końcowym. Mi się nawinęły:
·  grzybki w sezonie jak najbardziej leśne,  ale równie dobrze mogą to być pieczarki. Pokroiłam je w kosteczkę i usmażyłam,
·  cebulka, również w kostkę i zeszkliłam,
·  czerwona papryka – kostka, patelnia, chwilę podsmażyć,
·  mięsko mielone – ja użyłam akurat z szynki, ale co kto lubi. Usmażyć na patelni, aż odparuje trochę i stanie się „sypkie”.
Zawsze przy takich potrawach smażę wszystko oddzielnie, a później dopiero łączę w jednym garze, ale już bez smażenia. Jak połączę to doprawiam. Sól, pieprz, papryka słodka, ciut ostrej, oregano,  bazylia. Dodaję koncentratu pomidorowego, na wyczucie, zależy ile nadzienia wyszło.  Do tego wrzucam jeszcze ser żółty pokrojony w kostkę, bo fajnie się topi i dużo posiekanej natki pietruszki. Mieszam wszystko dokładnie i nadziewam łódeczki oberżynowe i układam w naczyniu żaroodpornym. Na koniec posypuję startym serem i wstawiam na 20-25 minut  do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni.