Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuchnia polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuchnia polska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 stycznia 2011

Po lubelsku

Podstawówka, lata osiemdziesiąte... Długa przerwa... Pół klasy gnającej do pobliskiego spożywczaka po cebularza i kefir....
Dużo później dowiedziałam się, że cebularze to typowo lubelski wypiek. Trochę wiadomości historycznych i sam przepis zaczerpnęłam z tej strony:
Pierwowzorem cebularza był okrągły placek z ciasta pszennego, wypiekany na obszarze obecnego Bliskiego Wschodu już przed wiekami. Kroniki piszą, że pierwsze chleby miały kształt okrągłego placka wypiekanego z ciasta pszennego, co więcej w wielu Krajach Bliskiego Wschodu ta forma wypieku utrzymała się do dziś. Do Polski placki przywędrowały w okresie sprowadzenia Żydów przez króla Kazimierza Wielkiego. Wspólne życie obok siebie dwóch narodów, Polskiego i Żydowskiego pozwoliły na współpracę gospodarczą i wpłynęły na wzajemne przenikanie.
Tradycje lubelskiego piekarstwa sięgają okresu średniowiecza, a pierwsze wzmianki o cebularzu i przekazywanej z pokolenia na pokolenie recepturze tego wyjątkowego, wywodzącego się z kuchni żydowskiej placka, sięgają dziewiętnastego stulecia. Cebularze jako pierwsi zaczęli wypiekać Żydzi z lubelskiego Starego Miasta. Potem receptura rozprzestrzeniła się po całej Lubelszczyźnie. Przed wojną był wypiekany m.in. przez Żydów kazimierskich i zamojskich. Trudno jednoznacznie określić, kiedy lubelscy rzemieślnicy zaczęli wypiekać cebularze, faktem jest jednak, iż przysmak ten po wojnie szybko rozpowszechnił się w całym regionie. Piękny złocisty kolor, chrupiąca skórka oraz niepowtarzalny zapach sprawiają, że od lat na pierwszy kęs mamy chęć, gdy cebularz jest jeszcze ciepły, wprost wyjęty z pieca. Ten placek z cebulą nie ma sobie równych i cała Lubelszczyzna jest z niego tak dumna, jak górale z oscypka. 
 
 

Składniki:

Ciasto:
50 g drożdży
1 łyżka cukru
500 g mąki
1 szklanka mleka 

1 jajko
1 łyżeczka soli
60 g masła
 

Nadzienie:
2-3 duże cebule
3 czubate łyżki maku

2 łyżki oleju
szczypta soli



Wykonanie:

Nadzienie:

Cebulę do cebularzy przygotowujemy na dzień, dwa przed pieczeniem cebularzy. Pokrojoną w kostkę cebulę obgotowujemy chwilkę we wrzątku i odcedzamy. Gorącą wrzucamy do słoika, posypujemy makiem i solą i wlewamy olej. Słoik zakręcamy i wstrząsamy, by wszystko się dokładnie wymieszało. Po ostygnięciu wkładamy do lodówki. Dzięki takiemu potraktowaniu cebula jest słodka i miękka.

Ciasto:

Drożdże mieszamy z cukrem, 2 łyżkami mąki i częścią ciepłego mleka. Pozostawiamy do wyrośnięcia. Rozpuszczamy w garnku masło z resztą mleka. Wyrośnięty rozczyn i ciepłe mleko z masłem dodajemy do mąki z solą. Jajko roztrzepujemy i dodajemy do pozostałych składników zostawiając trochę na posmarowanie brzegów cebularzy (około łyżki). Wygniatamy ciasto tak, aby odstawało od ręki, w razie potrzeby dodajemy mąkę. Następnie pozostawiamy do wyrośnięcia na 60-90 min. Wyrośnięte ciasto dzielimy na 8-12 części. Każdą część wałkujemy na owalne placki. Kładziemy na blasze nasmarowanej cieniutka warstwą oleju i zostawiamy na 30-60 min. do ponownego wyrośnięcia. Po tym czasie brzegi placków smarujemy pozostawionym jajkiem. Następnie kładziemy porcje cebuli, rozkładając ją równomiernie po całym placku. Pieczemy w 200 stopniach do momentu, aż cebularze się zarumienią. Najlepiej smakują jeszcze ciepłe posmarowane masełkiem.

sobota, 1 stycznia 2011

Na podwójnym winie

Szczęśliwego Nowego Roku!

Pierwszym przepisem w tym roku będzie sylwestrowy bigos, chyba najlepszy jaki kiedykolwiek mi wyszedł. Przepis, jak to na bigos przystało, modyfikowany i dosyć ruchomy. Ja po prostu napiszę, jak zrobiłam ten konkretny na wczorajszą agapę. Na podwójnym winie,  bo po pierwsze primo wino z butelki, czerwone, wytrawne, a po drugie primo "na winie" czyli w myśl zasady "co się nawinie to się do bigosu wrzuci".

Składniki:
· 2,5 kg kiszonej kapusty. Ja zawsze próbuję przed zakupem. Nie może być przekwaszona, raczej świeżo kiszona. 
· 0,5 główki świeżej kapusty, można sobie odpuścić, ja dałam bo akurat miałam w lodówce
· 80 dkg różnych wędlin - szynka, kiełbasa, boczek, co się tam jeszcze nawinie pod rękę
· 80 dkg łopatki wieprzowej
· koncentrat pomidorowy
· 80 dkg pieczarek
· 10 dkg suszonych grzybów - prawdziwki, podgrzybki
· 2-3 średnie cebule
· 0,5 l czerwonego wytrawnego wina
· przyprawa do bigosu
· przyprawy - sól, pieprz, ziele angielskie, liść laurowy, majeranek, papryka słodka, jałowiec
· oliwa lub olej


Wykonanie:
Kiszoną kapustę zalałam wodą nieco powyżej poziomu kapusty w dużym garnku i gotowałam do czasu, aż kapusta zmiękła. W tym samym czasie łopatkę natarłam oliwą, pieprzem, solą i majerankiem i piekłam w 180 stopniach przez jakieś 45 minut, do czasu aż mięsko było miękkie, a skórka brązowa i chrupiąca. Na patelni podsmażyłam wędlinę pokrojoną w kostkę i wrzuciłam do kapusty. To samo z cebulą i pieczarkami - te w plasterkach. W drugim garnku ugotowałam grzyby leśne, później je pokroiłam i dodałam do kapusty razem z wodą z gotowania. Upieczoną łopatkę pokroiłam w kostkę i razem z wytopionym z niej tłuszczykiem wrzuciłam do gara. Przyprawiłam słoiczkiem koncentratu pomidorowego, 5-7 kulkami ziela angielskiego, 5 listkami laurowymi, 5 owocami jałowca, świeżo zmielonym pieprzem i sporą łyżeczką słodkiej papryki. Dodatkowo dałam gotową przyprawę do bigosu. Ja dodałam również świeżą kapustę, ale myślę, że bez niej bigos by nic nie stracił. Wszystko wymieszałam i obficie podlałam czerwonym wytrawnym winem. Do całego bigosu poszło mi 0,5 l wina dodawanego stopniowo w czasie gotowania. Pyrtolimy taki bigosik na małym ogniu przez jakąś godzinkę, co jakiś czas mieszając. Najlepiej smakuje po kilku odgrzaniach. Jest pyszny! Po prostu pyszny! Najlepszy dziś odgrzewany na małej patelence pamiętającej czasy mojego wczesnego dzieciństwa. Mniam!